Czasem wracam pamięcią do zdjęć sprzed kilku lat. Do czasów, gdy „Piękno jest w Tobie” dopiero się kształtowało, a ja sam uczyłem się, czym tak naprawdę ma być ten projekt. Jedną z pierwszych kobiet, które spotkałem na tej drodze, była Patrycja. Miała wtedy 36 lat. Minęło już trochę czasu, a ta historia wciąż we mnie mieszka, bo idealnie pokazywała to, co dopiero zaczynałem rozumieć.
Patrycja napisała do mnie z okazji swoich urodzin. Nie szukała prezentu w sklepie. Szukała czegoś dla siebie, czegoś, co będzie znaczyć więcej niż chwilę.
Podczas naszej pierwszej rozmowy wymieniła mi całą listę rzeczy, które przez lata nazywała swoimi mankamentami. Zbyt wyraziste rysy twarzy, jak mówiła. Figurę, której nie potrafiła zaakceptować, więc latami chowała ją pod luźnymi swetrami i za dużymi bluzkami. Śmiech, który zawsze wydawał jej się „za głośny”. I temperament, który uznawała za zbyt wyrazisty, więc tonowała go i chowała za grzecznym uśmiechem, żeby nikogo sobą nie „przytłoczyć”.
Mówiła o tym z dystansem, jakby recytowała listę, którą zna na pamięć od dziecka. Aż w pewnym momencie padło zdanie, które zapamiętam na długo:
Chcę wreszcie przestać się siebie wstydzić.
PATRYCJA
Kiedy przyszła do studia, wciąż niosła w sobie tę czujność. Ale już od pierwszych ujęć coś zaczęło się zmieniać. Poprosiłem ją, żeby przestała się kulić i chować pod warstwami materiału. Żeby nie tłumiła śmiechu. Żeby pozwoliła sobie na swój żywiołowy temperament, zamiast go gasić. Żeby po prostu była sobą, bez poprawiania i kontrolowania każdego gestu.
I wtedy zobaczyłem coś, co bardzo rzadko widzę na pierwszej sesji. Ulgę.
Z każdym kolejnym zdjęciem Patrycja śmiała się głośniej. Rysy, które przez lata uważała za zbyt wyraziste, okazały się jej największym atutem: charakterem i siłą spojrzenia, której nie da się podrobić. Figura, którą tak długo ukrywała, w dobrym świetle i stylizacji okazała się jej najbardziej kobiecym atutem, takim, którego wiele kobiet mogłoby jej pozazdrościć. A temperament, który gasiła, żeby nikogo nie przytłoczyć, zamienił się na zdjęciach w energię, której po prostu nie dało się przeoczyć.
Kiedy zobaczyła gotowe zdjęcia, przez chwilę milczała. Potem powiedziała:
Nie wiedziałam, że to, czego się wstydziłam całe życie, może wyglądać tak pięknie.
PATRYCJA
To był jeden z tych dni, które ukształtowały to, czym „Piękno jest w Tobie” jest dziś.
A wiecie, co jest w tym najpiękniejsze? Patrycja po tylu latach wciąż jest tu ze mną. Śledzi profil, czyta historie kolejnych kobiet i często zostawia pod nimi komentarz. Pisze o tym, co wniosło w jej życie tamto spotkanie przed obiektywem. Że zmieniło sposób, w jaki na siebie patrzy. Że wciąż nosi w sobie tamto odkrycie. Swoją obecnością i swoimi słowami staje się dla innych kobiet dowodem, że warto.
Dla mnie to najlepszy dowód na to, że prawdziwa zmiana nie kończy się razem z sesją. Ona zostaje. Na lata.
Czy i Ty nosisz w sobie podobną listę?
Wiele z Was od lat nazywa coś w sobie wadą, mankamentem, czymś, co trzeba ukryć albo poprawić. A prawda jest taka, że właśnie te rzeczy najczęściej czynią Was wyjątkowymi. Tylko nikt jeszcze nie pokazał Wam ich z odpowiedniej strony. Jeśli w tej historii odnajdujesz choć kawałek siebie, zajrzyj do projektu „Piękno jest w Tobie”. Czasem wystarczy ktoś, kto pomoże Ci zobaczyć to, co w Tobie najpiękniejsze.
Na zdjęciu: PATRYCJA
Fotograf: Jurek Konieczek Fotografia Częstochowa
MUA: Oliweejra.beauty
Studio: Studio Śląska Kamienica